Przyjęło się mówić, że aby poznać historię i kulturę danego miejsca powinno się wejść do pierwszego z kościołów w centrum miasta. Kultura chrześcijańska jest nieodłącznie związana z kulturą słowiańską – przenikają się wzajemnie i przez stulecia stały się praktycznie tożsame. Miłośnicy obiektów sakralnych, którzy zawitają do Głogowa, mają kilka miejsc, które powinni odwiedzić.
Jednym z najstarszych obiektów w Głogowie jest gotycki kościół św. Mikołaja. Niestety do czasów współczesnych zachowały się tylko ruiny, a szkoda! Kiedyś była to jedna z najważniejszych świątyń w mieście. Ruiny są pozostałością kolegiaty gotyckiej, natomiast sam budynek powstał na innych ruinach. W 1230 roku na jej miejscu stał kościółek romański, który niestety został zniszczony podczas wielkiego pożaru w roku 1291.
Po wprowadzeniu programu Oderstellung Głogów i inne nadodrzańskie miejscowości zostały znowu przemianowane w twierdze obronne. Ich nowe właściwości militarne miały jednak zostać sprawdzone dopiero pod koniec wojny.
Pierwsze lata po wybuchu II Wojny Światowej były dla Głogowa dość łaskawe. Główne walki i kampanie zbrojne nie odbywały się nad Odrą. Miasto zatem nie było bombardowane a jego mieszkańcy, jak na warunki wojenne, żyli w miarę spokojnie. Wszystko zaczęło się zmieniać w roku 1944. Już dawno skończyła się dobra passa Hitlera. Walka na dwóch frontach znacznie osłabiła Rzeszę i zmusiła ją do przejścia z formy ataku na obronę.
Twierdza głogowska została odbita z rąk Prusaków w roku 1806 podczas wojny prowadzonej z Napoleonem. Był to okres jednego z najdłuższych i najbardziej krwawych oblężeń twierdzy – niestety najdotkliwiej znowu odczuli go mieszkańcy.
Po pokonaniu Prus i wypędzeniu ich z Głogowa z twierdzy został uczyniony francuski garnizon. Nie było to w smak mieszkańcom miasta ponieważ wojsko francuskie było utrzymywane z ich pieniędzy i żywione z ich pokarmów. Poza tym sąsiedztwo francuskich żołnierzy było niezwykle uciążliwe – robili burdy w miejscowych karczmach i za nic mieli prawa obowiązujące w mieście. Najgorsze miało jednak tak naprawdę nadejść. Kłopoty przyszły wraz z wycofywaniem się wojsk Napoleona z frontu wschodniego.